wytrwałości i determinacji. Nie na darmo rzuciłam palenie.

212
może nie do wieków, ale od dwudziestu jeden lat. W końcu będą pełnoletnie! Więc dlaczego,
A może to tylko podpucha?
komórkę. Od tej chwili słuchał tylko córki, która, przynajmniej jego zdaniem, przyćmiła
Czyżby ukrył gdzieś kamerę? Sfilmował jej ostatni wybryk? Czy widział, jak wiła się i
pchnął ją na pień drzewa i kochał się z nią tam, w cieniu.
ślady wieloletniego zużycia. Surrealistyczne portrety muzyków jazzowych specjalnie
– Nieee. To sukinsyn, ale nie zabójca. Chociaż dzieciak Valdezów... Bentz go załatwił.
korpusach, poniżej piersi.
Zewnętrzne schody prowadziły na drugie piętro, drzwi na parterze z sal wykładowych
Wyjechał z Torrance bez nowych wiadomości. Lorraine była nieznośna w przeszłości i
jej głosie.
Miniaturową motelową kostką mydła i naparstkiem najtańszego szamponu zmywał trud i
roboty: O1ivia gapi się na mnie i mamrocze coś zaklejonymi ustami, a ten kretyn chce, żebym

szczurzych odchodów, dowodów, że i one mieszkały na tej starej łajbie. Świetnie. Wolała o

torebka.
Bentz odwrócił wzrok. Wystarczyło, że widział prawdziwe zwłoki, wolał nie myśleć, że
– O nie. – Wyjął komórkę z kieszeni. – Dzwonię na policję. Mój kumpel z wydziału

przyjemność.

– A nie mówiłem? – zawołał Barney Na molo wybuchły krzyki. Wszystkie inne odgłosy
– Nie wiem, pani Salazar. Ale mamy pani samochód.
I co z tego, pomyślał w pierwszej chwili. Ale kiedy ją mijał, zobaczył jej profil i serce

Bentz spocił się i zmęczył, ale w końcu pokonał zamek i drzwi otworzyły się z

i stukot opróżnianych kontenerów na śmieci.
– I zjawiasz się ni z tego, ni z owego. I prosisz o przysługę.
– Tak myślisz?